środa, 20 lipca 2016

Lato w mieście czyli uroki wakacji








 Tak to niestety w dorosłym życiu wygląda

a kiedy jest
 opalam się na skrawku balkonu( bo tylko tam jest Słońce) razem z moim czosnkiem, którego prawie zabiłam bo zbyt często go podlewałam i stał tylko w cieniu


wcinam świeżą fasolkę (wolę osobiście zieloną ale akurat nie było, mój za niedługo mąż woli żółtą do tego stopnia, że zielonej nie zje:P) z bułką tartą, czasem tej bułki jest więcej niż fasolki ale nic nie poradzę na to, że po prostu jest pyszna. Tajny składnik tego dania to odrobina czosnku granulowanego i sól dodawana do panierki ale trzeba uważać bo łatwo jego nadmiarem zabić smak warzyw.

wcinam też słonecznik, świeży,jeszcze wilgotny, pachnący...


a kiedy nie ma w pobliżu budki z hot dogami a mam na nie ochotę...trzeba sobie jakoś radzić:P 


 albo





...






Za każdym razem i przysięgam, że to prawda, kiedy postanawiam się opalać, chwile potem zachodzi Słońce i mój ambitny plan bierze w łeb. Autentycznie tak to wygląda:



1,POSTANAWIAM SIĘ OPALAĆ I ROZKŁADAM KOC
5 minut po tym
*




2. NAKŁADAM KREM Z FILTREM I PRZYJMUJĘ  POZYCJĘ  LEŻĄCĄ , ZAKŁADAM SŁUCHAWKI I ZAMYKAM OCZY

5 minut po tym
*





3.ZACZYNAM SIĘ ODPRĘŻAĆ I CIESZYĆ SIĘ LATEM

2 minuty po tym
*

i tak jest ciągle....jednak się nie poddaję
 bo Słońce wysyła jony ujemne, które korzystnie wpływają na nasz nastój i samopoczucie ale przede wszystkim nadaje człowiekowi ten apetyczny brzoskwiniowy kolor ( kiedy nie używamy go w nadmiarze ). Jaki jest najlepszy odcień opalenizny  dla człowieka?  hmm, pewnie rzecz gustu.


( * zdjęcie zrobione w tym samym czasie z różnych stron mieszkania bo nie udało by mi się zrobić panoramicznego).





























0 komentarze:

Prześlij komentarz