Tak to niestety w dorosłym życiu wygląda
a kiedy jest
opalam się na skrawku balkonu( bo tylko tam jest Słońce) razem z moim czosnkiem, którego prawie zabiłam bo zbyt często go podlewałam i stał tylko w cieniu
wcinam świeżą fasolkę (wolę osobiście zieloną ale akurat nie było, mój za niedługo mąż woli żółtą do tego stopnia, że zielonej nie zje:P) z bułką tartą, czasem tej bułki jest więcej niż fasolki ale nic nie poradzę na to, że po prostu jest pyszna. Tajny składnik tego dania to odrobina czosnku granulowanego i sól dodawana do panierki ale trzeba uważać bo łatwo jego nadmiarem zabić smak warzyw.
wcinam też słonecznik, świeży,jeszcze wilgotny, pachnący...
a kiedy nie ma w pobliżu budki z hot dogami a mam na nie ochotę...trzeba sobie jakoś radzić:P
albo
...
Za każdym razem i przysięgam, że to prawda, kiedy postanawiam się opalać, chwile potem zachodzi Słońce i mój ambitny plan bierze w łeb. Autentycznie tak to wygląda:
1,POSTANAWIAM SIĘ OPALAĆ I ROZKŁADAM KOC
5 minut po tym
2. NAKŁADAM KREM Z FILTREM I PRZYJMUJĘ POZYCJĘ LEŻĄCĄ , ZAKŁADAM SŁUCHAWKI I ZAMYKAM OCZY
5 minut po tym
3.ZACZYNAM SIĘ ODPRĘŻAĆ I CIESZYĆ SIĘ LATEM
2 minuty po tym
i tak jest ciągle....jednak się nie poddaję
bo Słońce wysyła jony ujemne, które korzystnie wpływają na nasz nastój i samopoczucie ale przede wszystkim nadaje człowiekowi ten apetyczny brzoskwiniowy kolor ( kiedy nie używamy go w nadmiarze ). Jaki jest najlepszy odcień opalenizny dla człowieka? hmm, pewnie rzecz gustu.












0 komentarze:
Prześlij komentarz