czwartek, 20 października 2016

232 dni bez seksu...

Zacznę od tego, że była to ŚWIADOMA DECYZJA i ŻE BYŁO Z KIM:)
Po 11 latach nieprzerwanego bycia razem postanowiliśmy wziąć ślub (zaręczyny odbyły się 7 lat wcześniej ale jak przyszło co do czego to speniałam).  Niezaprzeczalnie najlepszą częścią tego wydarzenia zawsze była NOC POŚLUBNA ale w obecnych czasach, kiedy zasada " SEX DOPIERO PO ŚLUBIE "odeszła do lamusa i nie ma już ona takiej mocy jakby mogła czy powinna, postanowiłam zrobić coś by jednak było bombastycznie;)... seks nie jest niby najważniejszy ale nie oszukujmy się, niedopasowanie w tej dziedzinie może rozwalić każdy, nawet najlepszy związek, poza tym pierwsze zbliżenie wiąże się również z pewnym stresem, który na pewno przyćmiewał tę wyjątkową chwilę... Tak sobie myślę, że gdybyśmy faktycznie mieli czekać do ślubu to odbył by się on znacznie wcześniej albo mąż po prostu by zwiał, chociaż i tak wykazał się sporą cierpliwością bo czekał prawie 2 lata od naszego pierwszego pocałunku( powodem nie była moja pruderyjność tylko fakt, że wyszło nam dopiero po trzech rozstaniach. Kiedy padła propozycja, żeby spróbować po raz czwarty powiedziałam mu: "Nic z tego, do trzech razy sztuka" a on mi na to: "za czwartym jest nauka" i się nie mylił.(och, jakie to romantyczne, wzruszyłam się, chlip, chlip:) Z tego płynie kolejna lekcja, że nie można chodzić utartymi ścieżkami bo można się poślizgnąć...W każdym razie klamka zapadła: ZERO GRZECHU, CZYSTE SERCE(hihihihi) do finału czyli  9 miesięcy (bez związku z ciążą)



Bez owijania w bawełnę: NIE ŻYCZĘ TEGO NIKOMU chociaż zupełnie nie żałujemy bo było warto, niemniej dorosły człowiek powinien chędożyć jeśli ma z kim. Abstynencja nie jest ani zdrowa ani przyjemna! Prowadzi do frustracji, napięć a nawet do stanów depresyjnych, a nie rzadko kolokwialnie mówiąc do kurwicy, szczególnie jeśli pokusa codziennie przemyka obok nas.


A teraz trochę szerzej o tym jak było:  było trudno. Na początku ograniczaliśmy się do przytulania i buziaków z językiem (macanki nie wchodziły w grę bo przecież miejsca strategiczne są tylko dla małżonków;) ale zawsze prowadziło to do sytuacji "skrajnie niebezpiecznej" więc przestaliśmy robić i to(żeby nie drażnić lwa:). Robiliśmy sobie dobrze samotnie by jakkolwiek opanować swój popęd. Mój rekord to 5 razy w ciągu dnia a mego lubego 9...więcej chyba objaśniać nie muszę. Czarna rozpacz. Oczywiście było kilka(naście,) momentów kiedy postanowienie szlak by trafił, były błagania, zastraszania(łach:), próby wymuszenia a nawet ataki znienacka ze strony teraz już męża  mego ale byłam niezłomna, za co potem usłyszałam od niego podziękowania .(brawo ja!) Chodziłam po domu w luźnych ciuchach by go nie prowokować a jemu zabroniłam chodzić w samych bokserkach jak normalnie ma w zwyczaju. Wszystko kojarzyło nam seksem i wszystko było dla nas prowokacją... Jak mantre każdego dnia powtarzaliśmy datę ślubu, która stała się dla nas ważniejsza niż data odzyskania niepodległości dla Polski. To było nasze światełko w tunelu ale im deadline był bliżej tym było trudniej. Wybuchały głupie awantury o byle co, dopadła nas anhedonia (utrata zdolności odczuwania przyjemności).nie umieliśmy sobie znaleźć ani miejsca ani zajęcia, które by nas odprężyło, normalnie seksualne zombie....ale daliśmy radę(się nie pozabijać)




Aż w końcu nadszedł ten dzień (O to jest dzień, o to jest dzień, który dał nam Pan,który dał nam Pan, weselmy się, weselmy się i radujmy się nim...) Weselny obiad skróciliśmy do minimum: rolada, tort i wypad z baru.Zostaliśmy sami ale były pewne obawy bo w tym memie jest spoko prawdy...

Faktycznie byłam zmęczona, tym bardziej, że nie doszłam jeszcze do formy sprzed wstrząsu septycznego, który próbował mnie zabić rok wcześniej( brawo ja! po raz drugi) ale myślę sobie: Nie zrobię mu tego, więc uciekam do łazienki odświeżyć się i zmienić bieliznę, która została kupiona specjalnie po to by wyrwać go z butów, gdyby takowe  jeszcze miał. Szybkie przejechanie nóg maszynką by mieć 200 % pewność, że nic nie kuje i...CIACH! Łydka, zaraz pod kolanem, przednia kość! (fuck). Każda dziewczyna wie, że z tego miejsca krew się leje jak z kranu i ciężko to zatamować.Nie panikuję od razu, osuszyłam się, na nogę przykleiłam kawałek chusteczki, ubrałam gorset, wymieniłam chusteczkę, umyłam zęby, zamiast chusteczki przyłożyłam ręcznik, wkładam figi i pas do pończoch, ręcznik cały czerwony(!), zaczynam się denerwować, przyklejam plaster, poprawiam włosy, krew ścieka mi po nodze na kafelki, zaczynam panikować, chucham na rankę, modlę się, żeby mąż nie pomyślał, że zasłabłam tyle już siedzę zamknięta...dalej siedzę, myślę sobie: to się nie dzieje na prawdę i siedzę dalej (mąż już chyba zasnął)... w końcu , po dłuuugim czasie stanęłam  przed nim, on zrobił ogromne oczy i rzucił zaklęciem pod tytułem"O, kurwa" i w zasadzie się na mnie rzucił;)


Nie będę nawet próbować wyjaśniać jak było bo tego po prostu opisać się nie da, trzeba się przekonać na własnej skórze. Powiem tylko tyle, że nie było szybko (brawo mąż!!!) i że BYŁO WARTO (2 gole do 1 bramki). 
Wydawało mi się, że ślub niczego nie zmieni(albo, że zmieni na gorsze bo tyle się o tym słucha) ale w naszym przypadku jest całkowicie odwrotnie, zmieniło się i to bardzo ale tylko na lepsze. Myślałam, że ominie nas ta cała ekscytacja młodego małżeństwa bo przecież znamy się już tak długo itd. a okazało się, że jest tak fajnie, że jak bym wiedziała, że tak będzie zaciągnęłabym go przed ołtarz na samym początku:P


1 komentarz:

  1. Nie wiem, ale czytam takie rzeczy i się zastanawiam – czy to normalnie, że ludzie robią sobie takie wyzwania? Liczą dni bez seksu jak osiągnięcie? Natknęłam się kiedyś na artykuł o stresie i relacjach na stronie psycholog-ms.pl, ale nigdy nie czytałam nic konkretnie na temat wpływu abstynencji. Czy to ma znaczenie dla psychiki czy to bardziej trendy internetowe? Jestem ciekawa, bo szczerze mówiąc, nie ogarniam do końca, dlaczego ktoś chciałby to publicznie śledzić.

    OdpowiedzUsuń