niedziela, 25 września 2016

Trochę przypał ale co tam:)

Są rzeczy, które bawią mnie do łez bez względu na to jak bardzo są durne, oklepane, oczywiste, obciachowe, niepoprawne politycznie, kiepskie, stare czy po prostu nie śmieszne.  Nie będę nawet wyjaśniać dlaczego tak a nie inaczej na mnie działają bo pewnych rzeczy nie trzeba tłumaczyć:) Trudno się nie uśmiechnąć (a przecież o to chodzi)na coś takiego:




Przychodzi o lasce, lekko chwiejnym i dygoczącym krokiem facet do salonu samochodowego i pyta:
- Ile koko-sztuje ten sa-samochód?
- 100 tysięcy.
Odpowiada sprzedawca.
- A ta-tamten?
- 500 tysięcy.
- No do-dobrze. A te-ten w ro-rogu?
- 3 miliony.
- To-to ja go po-poproszę.
- Lekko zdziwiony sprzedawca, pyta nieśmiało
- Ale czy na pewno stać pana na niego?
- Pro-proszę sobie wyobrazić, że wy-wygrałem ku-kumulalacje w totolotka.
- Panie!!! Jak ja bym wygrał kumulację w lotto, to bym dostał zawału! 
- No a ja dostałem wy-wylewu.







Jak się śmieją łyżki?
-Łychychychy


Co dla mężczyzny znaczy gra wstępna?
 - Pół godziny błagania


Spotyka zajączek niedźwiedzia i mówi:
-Cześć, pozdrawiał cię Michał!
niedźwiedź zaskoczony pyta:
-Jaki Michał?
-Ten co ci w dupę wpychał,haha! 
Poddenerwowany niedźwiedź chciał dogadać zającowi,ale nic mu nie przychodziło na myśl więc poszedł do sowy w nadziei, że coś mądrego wymyśli..sowa po dłuższej chwili namysłu;
-Jak go spotkasz powiedz,że pozdrawiała cię Maja,a jak się spyta jaka maja to powiesz ta co ci gryzła jaja..zadowolony niedźwiedź wykuł na pamięć ten tekst i na drugi dzień idąc do sklepu spotkał zająca..z ironicznym uśmiechem mówi:
-Cześć pozdrawiała cię Maja!
-Wiem, Michał mi powiedział...
-Jaki Michał?
-Ten co ci w dupę wpychał





 Prawdziwy mężczyzna rozróżnia tylko trzy kolory 
– Fajny, chujowy i pedalski.

Idzie dwóch kanibali przez las upiec sobie ziemniaki na ognisku. Nagle zobaczyli Żyda biegnącego przez las. Jeden z kanibali rzucił się za nim w pogoń, gdy go dorwał oboje nadziali go na rożen. 
- weź ty go tutaj powoli okręcaj, żeby nam się ładnie zarumienił, a ja skocze do sklepu po ketchup 
Po 10 min wraca i widzi jak tamten obraca Żyda z zaskakująca prędkością!! Obraca go tak szybko, ze Żydowi oczy już wychodzą na wierzch. 
-Co ty do cholery robisz? Dlaczego tak szybko kręcisz?! 
- No bo jak kręciłem tak jak mi kazałeś, to sukinsyn wpieprzał nam ziemniaki! 


Za co dzieci w Czarnobylu dostają piątki?
-za aktywność
a czemu są aktywne?
- bo co dwie głowy to nie jedna


Facet mówi do żony:
- Kochanie, przynieś mi piwo.
Na to żona:
- Może jakieś magiczne słowo?
Facet:
- Hokus pokus czary mary, zapierdalaj po browary!
A na to żona:
- Hokus pokus, ence pence, zamiast ci*ki masz dziś ręce!!
Na to Facet:
- Skoro jesteś tak pyskata, dziś ominie Cię wypłata!
Żona:- Bardzo mocne masz dziś czary, zaraz biegnę po browary!


W co się pakuje koninę?
- w końserwy


Żydowska rodzina. Matka woła syna: - Icek, biegnij no do sklepu po chleb! - A magiczne słowo? - Reszta twoja.( i daje mu odliczone)

te noworodki .hihih 


 Przychodzi Pikachu do kardiologa. - Jak tam serce? - Pika Pika! 

CDN.



wtorek, 20 września 2016

To co tygryski lubią najbardziej...


SPROSTOWANIE: TO CO MYSZA LUBI NAJBARDZIEJ
Będzie trochę o tym co mnie kręci a kręci mnie kilka rzeczy ale będzie teraz mowa o książkach,  aktualnie mam sezon na kryminały, przerabiałam już sensacje (polecam Forbesa, Ludluma), horrory( Kinga, Mastertona) i historyczne. Przeczytałam już bardzo dużo opowieści i przyznam, że nie jestem w stanie pamiętać ich po tytułach ale pamiętam fabułę. Na stoisku z książkami czuję się jak u siebie w domu a gdy przechodzę obok księgarni często zakrywam oczy bo reaguje jak narkoman a nie ma się co oszukiwać książki tanie nie są. Kiedyś je jednak kupowałam ale szybko się okazało, że musiałabym brać kredyt hipoteczny, żeby zaspokoić swoją potrzebę czytania więc zapisałam się do biblioteki, w której na chwilę obecną przerobiłam wszystkie tytuły z wyżej wymienionych kategorii, zmieniłam więc miasto (w czasie przeprowadzki sprzedałam wszystkie książki co należy nazwać po imieniu: popełniłam grzech śmiertelny.)..Obecnie wszystkie książki jakie mam w domu znalazły się w nim bo nie umiałam się opanować (zupełnie inaczej czyta się swoją książkę, każdy wam to powie), po prostu wypadek przy pracy.(moja silna wola jest jak Mur Berliński, który upadł) Najlepsza pora na czytanie: przed snem, zasypiam z książką w ręku czyli czytam do upadłego. Książki, które  zrobiły na mnie największe wrażenie: "Sklepik z marzeniami" Kinga (bardzo głęboka, w zasadzie psychologiczna ale nie ciężka jak najnowsze tego autora) i "Dzień śmierci" Hutsona, czytałam ją dwa razy( a nigdy tego nie robię) i za każdym razem miałam ciary na plecach, nawet kiedy moja koleżanka ukryła się w moim łóżku bo chciała mnie wystraszyć , ja przez tę książkę zamiast człowieka widziałam na łóżku wielkiego, czarnego, obślizgłego robala. Wącham książki, głaszczę okładki, przekładam je...często muszę się hamować z czytaniem, żeby za szybko dzieła nie skończyć, potrafię przekląć w trakcie czytania , wstrzymywać oddech, popłakać się, podjarać, zdenerwować...właśnie dlatego tak to lubię. Często zastanawiam się co ja bym zrobiła na miejscu głównego bohatera...Miewam też okresy kiedy jestem zmęczona czytaniem wielowątkowych i zawiłych historii  i wtedy przerzucam się na komiksy Kaczora Donalda oczywiście Giganty. Ulubiona książka: "Mały książę". Najtrudniejsza do skończenia: "Gra Geralda" Kinga (uważam, że warto przeczytać każdą książkę choćby po to, żeby wiedzieć czemu się nam nie podobała). Najbardziej szokująca: "Historia O" od Pauline  Reage (książka erotyczna, mocna...bardzo mocna, cieniutka ale po pierwszych 13 stronach oddałam ją z powrotem do biblioteki, dopiero później doczytałam resztę)...mogłabym tak bez końca ale co za dużo to niezdrowo:)

Wyniki wyszukiwania

Moje 30 kilo słabej woli:





...właśnie zamówiłam kolejne dwie:D (oj jak mi przykro;) hihih

 więc w tym miesiącu w domu zamieszkały one:)

(Nerve bo nie zdążyłam zobaczyć w kinie a uważam, że pomysł na film był genialny (książka rozczarowuje choć jest ciekawa, niewykorzystany potencjał moim zdaniem ale tak to jest kiedy pisze się książkę na podstawie filmu tylko po to by robić hajs( Choć to też nie jest regułą bo The Killing napisane na postawie serialu przeczytałam w trzy dni- było tak wciągająco)

(a Złotą Księgę makaronu kupiłam bo: jest ładna, ma złote kartki, byłam głodna i wierzyłam, że kiedyś jej użyję)





sobota, 3 września 2016

Udało się! Wakacje nad morzem




Spontanicznie i w zasadzie na ostatnią chwilę ale się udało!
Spędziłam pięć ambrozyjskich dni we Władysławowie mino, że cztery z nich były ulewne(jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma:)

 Było fenomenalnie mimo, że nie działo się nic spektakularnego. Chodzenie po mieście, oglądanie kramików z nadmorskimi (produkowanymi z Chinach) pamiątkami miało swój niepowtarzalny klimat a dziewczyny ze stoiska z chińszczyzną po 2 dniach wiedziały już jakie preferuję sosy do makaronu. Nocą przy gwiaździstym niebie puściliśmy lampion(wyszło dopiero przy drugim bo pierwszy okazał się jakiś chory) obiecując sobie, że zrobimy to samo za 20, 40 i 50 lat...Mąż znalazł dla mnie prawdziwe bursztyny, małe lody świderki(z automatu) były takich rozmiarów, że prosiłam o pół porcji, krzyki chłopaków: "Kuuuukuurydza gotowana, kaaaawaaa mrożona, orzeszki, naaachosy z sosem, naaachosy bez sosu..." wyryły mi się w pamięci jak samo mocno jak fragment "i don't care" piosenki Icony Pop " I love it" bo samochodów reklamujących coś tą piosenką naliczyłam z pięć (prawdę mówiąc  w pewnym momencie zaczęłam zapamiętywać twarze kierowców by nocami wyobrażać sobie jak ich morduję :) a teraz wręcz za tym tęsknie:) Obiad(rybka) dla dwóch osób za siedem dych(przegięcie),kupowanie prezentów dla przyjaciół, hotel, który okazał się rozczarowaniem, wypady do Biedronki( czynnej całą dobę) w środku nocy czy rozbijanie parawanu( jestem przeciwna temu zjawisku ale żeby móc skorzystać z plaży nie miałam innego wyjścia) i wycieczka na Hel (najpiękniejsza plaża
jaką kiedykolwiek widziałam)to wszystko sprawia że już teraz znowu:)